Zabić Palikota

Czytam powyborcze analizy. Zero głębszej refleksji. Jeśli już coś to onanizowanie się Korwinem oraz zabijanie Palikota.

Zero! Zero! Zero refleksji. Jak to się stało, że człowiek o poglądach nie tylko nie z tej epoki, ale ogólnie z kosmosu dostał tyle głosów? Nikt na serio nie stawia tego pytania!
Po co myśleć przecież wiadomo - to przez Palikota. Gdyby nie Palikot nie byłoby Korwina. Więc teraz wykończyliśmy Palikota, a w przyszłości wykończymy Korwina i będzie po sprawie. A że Palikot nie wiele ma wspólnego z Korwinem (imię) to bez znaczenia. Ważne żeby nie myśleć, bo myślenie boli. A jeśli to nie Palikot, a każdy z nas? Myślenie boli! Nie tylko ludzi od Korwina jak widać.
Tymczasem Korwin jest w każdym z nas. Inaczej nie zdobyłby tylu procent. Jest w nas coś, co pozwala w naszej duszy na zgodę, żeby nasi sąsiedzi wybrali takie kuriozum. Niestety. Wiem że to przykre, ale prawdziwe.
Korwin niczym obślizgły i obleśny samiec stada rozsiadł się w naszych duszach i wziął co swoje. To nic, że Ty lub Ty nie głosowałeś. Razem stworzyliśmy glebę na której to coś wyrosło. To nasza sprawa.
Jak to wytłumaczyć? Za dużo zmian. Za ciężko, za szybko. Za dużo hipokryzji. Za dużo pozorów. Za dużo fikcji.
Nie dbaliśmy o prawdę i równość ludzi to dostaliśmy nasze krzywe zwierciadło. To jest Korwin.
I kiedy teraz mało kto jest wstanie zdobyć się na uczciwą ocenę mojej formacji i też koalicji Europy Plus to w ten właśnie sposób szykuje sobie kolejnego Korwina, Tymińskiego lub Macierewicza.
Trwa ładowanie komentarzy...